Oryginalne nazewnictwo dań w restauracjach
Restauracje chcąc wyróżniać się na tle innych lokali wprowadzają do swojego menu oryginalne nazwy dań. Tygodnik "Wprost Light" przyjrzał się niektórym propozycjom.
W lokalu Magdy Gessler można znaleźć długą nazwę: "Prawie metr śledzia, prawie niedrogi, prawie niesiony, w oleju lnianym zasypany białą cebulką".
W Cwaniaku Warszawskim nazwy dań nawiązują do przedwojennej Warszawy. Jest tam "Mokotowskie tango", "Mięsiwo marszałka" lub "Rarytasik dla absztyfikanta".
Restauracje Sioux serwują dania, których nazwy kojarzą się z country. Np. "Uśmiech łosia do indiańskiej squaw", "Steak a la tępa strzała w zadzie bizona" i "Ubity bawół grający o swą duszę w kości, by mięso zostało w całości".
W USA w kwestiach gastronomicznych można natomiast spotkać się z "obamomanią" np. "śniadanie Obamy", "Obama Special" itd.
Niestety nie wiadomo, czy kreatywne nazewnictwo gwarantuje coś ciekawego poza nazwą i podnieceniem klienta przy zamawianiu. Ale jako marketing jest tanie i skuteczne, czego dowodzą liczne publikacje tekstów o tym...
Tagi:
Najnowsze:
|
|
Starsze aktualności:
|
|
|
Zgłoś problem z tą stroną »
|